Cyztasz: Archiwum 2007.
Data: 16 Mar 2008. Autor: admin.
Kategoria: Uncategorized.
27 listopada 2007 r.
Mój kolega Dave .. wykazał się zdolnościami literackimi i opisał naszą przygodę z Marokiem. Całość dostępna w poniższym linku:
Relacja – MAROKO 2007 by Dawid Wolszczak
A tak pozatym niestety wróciłem do szarej rzeczywistości i znowu nie mam czasu jest tyle roboty, że nie wiem za co najpierw się zabrać. W dodatku czekają mnie tygodnie wyjazdów służbowych na Słowacje, do Katwoic i warszawy także nie wiem keidy zdążę kupić prezenty na gwiazdkę….. ale nic jakoś to będzie … uwidzimy
19 listopada 2007 r.
Ostatnio przez 8 dni byłem na kontynencie Afrykańskim w Maroku. Zastanawiałem się długo czy tam pojechać zwłaszcza, że jechaliśmy tam z kolegą na dziko tzn lecieliśmy nie w miejsca kurortowe tyl;ko raczej w południe kraju. i to w dodatku we dwójkę bo reszta drużyny z powodu różnych obaw się wykruszyła, ale muszę stwierdzić, że wyjazd był udany i naprawdę warto zobaczyć ten inny świat. Trudno jest to wszystko napisać i opowiedzieć bo po prostu to trzeba zobaczyć niemniej jednak postaram się w wielkim skrócie powiedziec najważniejsze rzeczy. Pierwszego dnia gdy wylądowaliśmy w Marrakeshu załapaliśmy zonka na lotniku bo nie mając przy sobie gotówki (w przewodnikach pisali ze najlepiej zabrac karte płatniczą) próbowaliśmy za pomocą różnych kart wypłacić siano z bankomatów na lotnisku i udało się to dopiero karta kredytową Visa Citibanku. Potem wypożyczyliśmy samochód i szukaliśmy naszego miejsca noclegowego Hotelu Riad Rahbah w centrum Medyny. Przeżyliśmy szok widząc arabów oraz totalne ubustwo i mięcho wiszące na sukach – całe świenie włącznie z ątróbką, itp.. bleeee (sklepy uliczne na bazarze). Byliśmy wykończenie była już noc i trudno było nam znaleźć w ciemnych uliczkach nasz hotel. W końcu dwóch arabów wskazało nam drogę. Generalnie trudno było kogokolwiek spytać o drogę bo większość znała tylko arabski i francuski a taksówkarz któremu pokazaliśmy nazwę ulicy nie umiał czytać i pisać a drugi wywiózł nas w pole. Niemniej w końcu trafiliśmy … Na drugi dzień udało nam się wyjechać z Marrekeshu w kierunku gór Atlas i podziwialiśmy widoki. Naprawdę warto zobaczyć …. ponieważ na opisywanie kolejnych dni nie mam zbyt wiele czasu to podam teraz cyctat z maila którego mój kolega Dawid wysłal z kafejki internetowej w Essoeeerze, który w pełni oddaje nasze przeżycia w Maroku . “Maroko to totalny orient, zupełnie inny świat, goście w turbanach, laski zawoalowane, codziennie o świcie nawoływania muezinow z minaretow. Pejzaże pustynne i górskie po prostu powalają – tego nie da się opisać. Śpimy w klasycznych marokanskich kazbach z gliny i słomy wczoraj niemalże na środku pustyni, pod miliardem gwiazd. Miasta to momentami trzeci świat, bieda aż piszczy. Tu 60% kobiet nie umie czytać i pisać, a 80% wiosek nie ma bieżacej wody i prądu. Za nieślubne dziecko mozna isc do pierdla na 7 lat, a szkoła nie jest obowiązkowa” Tak na pustyni było faktycznie dużo gwiazd, które podziwiałiśmy popijając winko i wysłałem do mojego kolegi z PL HISTORA takiego sms-a “Właśnie pijemy winko na dachu autentycznej marokańskiej kazby z gliny isłomy, na pustyni w samym środku niczego mając nad sobą niebo z ilością gwiazd, jakiej nie wiedzieliśmy nigdy wcześniej w życiu” i w odpowiedzi dostałem “A my sączymy cienkie piwko, pogoda chujowa. Zimno, deszczowo, zero widoczności gwiazd”. no tak to ktoś zawsze musi sprowadzić na ziemię. Piękne góry, zakątki, pustynia zarówno ta piaszczysta jak i kamienista oraz przyjaźni Berberowie (rdzenny lód zamieszkujący głównie góry Atlas) to zalaety Maroku. Wady to arabowie którzy w Marrakeshu tylko patrzą jak cie “orżnąć”. Ponadto będąc w Maroku tym takim prawdziwym oczywiście (bo w kurortach to jest już jak w stolicach Europejskich) docenia się nasz Kraj i wogle Europe i to że się jednak tu urodziliśmy bo oni są 10-tki lat za nami … i w sumie naszą katolicką religię… bo islam to szkoda gadać ….. To tak w skrócie, wszystkim którzy chcą się wybrać do Maroka serdecznie polecam służę także radą oraz mogę pokazać zdjęcia i opowiedzieć całość naszej historii tylko raczej via tel. albo face to face bo nie chce mi się pisać gdyż z natury leniwy jestem .. niom…. Poniżej przedstawiam parę fotek z Maroka !!!
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Również ciekawy opis oraz parę fotek będziecie mogli znaleźć na blogu mojego kolegi, z którym byłem w Maroku Http://batonik.blog.pl . A ponadto niestety trzeba znowu wracać do szarej rzeczywistości pracy … A tak przy okazji przesyłam gratulacje z okazji awansu dla mojej koleżanki A.W. z IIN w Warszawie. No i na koniec jeszcze o przyjemnym wydarzeniu z soboty otóż wygraliśmy mecz z Belgią 2:0 dzięki bramkom Ebiego Smolarka i poraz pierwszy w historii awansowaliśmy do mistrzostw Europy i zagramy w Euro 2008. Gratulujemy i dziękujemy !!!
01 listopada 2007 r.
Znowu kope czasu minęło i w końcu w dniu zadumy i spokoju znalazłem chwilkę , aby nadgonić zaległości. Dużo się działo przez ten okres od czerwca, ale postaram się w wielkim telegraficznym skrócie opisać część z najważniejszych wydarzeń in my life
Życie toczy się szybko, za szybko coraz częściej brak mi czasu na refleksję, czuję że w sumie w swerze kulturalnej człowiek coraz bardziej chamieje, a jego dystyngowane formy są tylko na pokaz. A przykład idzie z góry od władzy, bo przecież jeżeli przyjrzeć się politykom, których ostatnio przestałem oglądać bo po prostu szkoda na to czasu a przede wszystkim nerwów… Ostatnio w wyborach naród się co prawda wnerwił i osiągnowszy 53% frekwencji zmienił opcję … ale czy to coś zmieni… no może będzie spokojniej… zobaczymy … ogólne parcie ku mamonie i władzy - w tym w przypadku niektórych bardziej chodzi o władze niż o mamonę stosując różnego rodzaju brudne chwyty dotyczy również pracy zawodowej w firmach… w sumie to każdy dąży do samorealizacji będącej najwyższym stanem w hierarchii potrzeb A. Maslowa… tyle tylko, że brak w tym wszystkim etyki.. jeno jedna wielka polityka i myślenie jak tu zdyskredytować innych i samemu się wybić albo jak tu komuś zaszkodzić, albo wykorzystać kogoś do cna… I tak naprawde tylko znikomej części ludzi można dziś ufać
( [...] … No ale cóż w takim świecie żyjemy a jednostka musi się przystosować bo inaczej zginie… i tak nakładamy na siebie maski i staramy się nie być sobą ciągle bawiąc się w teatr… no coż niestety ja tak nie potrafię … muszę być sobą i niestety nie umiem tłumić uczuć i reaguje impulsywanie bez przemyślenia … zresztą zawsze tak było i pewnie się to nie zmieni chciaż człowiekowi charakter zmienia się co 7 lat więc zobaczymy czy i mnie się zmieni lol
swoją drogą to ponąć zmienia się tylko na gorsze … chociaż zawsze należy mieć nadzieję bo w końcu z filozoficznego punktu widzenia człowiek z natury jest dobry i tylko dalsze uwarunkowania środowiskowe wpływają na rozwój jego osobowości w dobrym lub złym kierunku … No nic dosyć tego moralizatorstwa …. cóż to się wydarzyło w tym czasie ano od dnia 01 sierpnia 2007 r. w końcu zostaliśmy połączeni i jestesmy teraz w Centrali jako Biuro Informatyki i nie zdradzając tajemnicy służbowej mogę stwierdzić iż układ wypracowany jest jednym z najlepszych możliwych w danej sytuacji .. i miejmy nadzieję, że się utrzyma.
Generalnie nasz nowy dyrektor jest bardzo imprezowy i pod koniec sierpnia zorganizował imprezę integracytjną … bawiliśmy się świetnie chociaż było sporo siniaków po paintballu
) nie ma to jak zabawa w quaka na żywo heheheh …. później była imperza tańce i swawole do białego rana …..

Powyższe przedstawia cały zespół Biura Informatyki .. stan na dzień 24 sierpnia 07
Zbliżał się koniec sierpnia i czas na mój wymarzony urlop… wybrałem mój ulubiony kraj czyli Grecję a konkretnie Kretę. Muszę przyznać, że w Grecji bym mógł mieszkać, gdyż życie tam płynie spokojnie, ludzie nie są tak zabieganii i w sumie jest fajnie …. no może jedyną ich wadą są wszechobecne śmieci … no ale cóż nie ma kraju bez wad… W Grecji spędziłem świetne wakacje i byłem m. innymi na Santorinii w Wąwozie Samaria , na spinalondze a oprócz tego zażywałem słońca i innych greckihc trunków … itp …. A poniżej fotki jedna z wawaozu w Samarii, a druga z Santorini ….
|
|
Po powrocie zaczęła się ciężka praca w nowej rzeczywistości także w sumie nie miałem już wogle na nic czasu … nawet na życie towarzyskie … W między czasie odezwał się do mnie mój stary kolega z klasy w liceum Robert Sekowiak właściwie to znalazł mnie w googlach dzięki tej stronie i namówił mnie do odwiedzenia portalu http://www.nasza-klasa.pl , co też uczyniłem zapisując sie do moich klas w LO i w Szkole Podstawowej… i muszę przyznać, że sporo znajomych znalazłem z lat szkolnych… także gorąco polecam… ja własnie próbuje odświerzyć znajomości z ludźmi sprzed lat i zobaczymy co z tego wyjdzie …. narazie zapowiada się obiecująco …
Chciałbym pogratulować również urodzin córeczki Zosi mojej przyjaciółce Marysii i jej mężowi Robertowi … ciesze się niezmiernie jako wujek Adam hihihi …. w międzyczasie naszemu dyrektorowi również urodziła się Milenka … i również gratuluję… sowją drogą ostatnio dużo dzieci się rodzi …. chociaż jest to raczej efekt tego iż teraz rodzą wyże demograficzne niż ministerialnego becikowego ale należy się z tego powdu bardzo cieszyć
i oby tak dalej …..
Co do moich dalszych planów to w najbliższym czasie planuje wyjazd do Maroka, a potem niestety ciężka praca nad rozkładem jazdy do 10 grudnia … no cóż takie życie … w każdym razie ciąg dalszy opisów nastąpi … i Wszystkiego najlepszego z okazji Wszystkich Świętych w końcu jakby nie patrzeć wszscy mamy dzisiaj imieniny ….
19 czerwca 2007 r.
Miewam ostatnio coraz mniej czasu .. jakkolwiek jest szansa, że teraz będzie trochę luźniej przez jakieś 2 tygodnie … no nic zobaczymy
Na początek muszę sie pochwalić, że wczoraj zdałem pierwszy w moim życiu egzamin certyfikacyjny VCP-310 (VMware Certified Professional ). Trochę się obawiałem bo w sumie nawet nie wiedziałem jak się to odbywa jak wygląda ta aplikacja egzaminacyjna, ale nie było tak źle. Nabrałem więc apetytu na dalsze egzaminy i w przyszłości zamierzam zdać także cztery egzaminy i uzyskać MSCA, a później CCNA no i może MSCP. Poszukuje tylko sponsora, który by za to zapłacił :-).
Ponadto 26 maja znowu się zestarzałem, a przy okazji byłem na niezłej imprezie u mojego kumpla Dave’a na jego wspólnie z innymi kupionej działce w Księgienicach. Impreza pod gołym niebem była przednia … jedyne co przeszkadzało to pieprzone komary … ale po wypiciu jakiejś tam ilości piwa zawierającego witaminę B przestały już kąsać i przeszkadzać.
Ponadto nic szczególnego się nie działo generalnie praca praca i jescze raz praca, a przez to, że uczyłem się do egzaminu w zeszły weekend minęły mnie trzy imprezy z ludźmi ze studiów no coż tak to już jest, że jak człowiek ma czas to nie ma imprez a jak nie ma czasu to aż 3 propozycje w jeden dzień dostaje
. Co do pracy to Biuro Informatyki w Centrali już powstało, tyle że my nie jesteśmy jescze jego pracownikami, mówi się, że od lipca ale tak się mówi już od lutego więc nigdy nie wiadomo co się może zdarzyć zwłaszcza, że co poniektórzy próbują sporo namieszać ….. W miłości oczywiście niezmiennie posucha .. no coż pewnie narazie się nic nie zmaini bo w sumie sam nie mam czasu, a różne próby swatania nieprzynoszą skutku głównie zresztą z mojej winy bo nastawiam się odrazu tak jak jakoś dziwnie i nic później z tego nie wychodzi , także do wszystkich co próbują mnie sfatać proszę was róbcie to po cichu tak żebym nie wiedział i nie mógł się przygotować do danej sytuacji bo później mnie to bardzo stresuje …
03 maja 2007 r.
W natłoku zajęć i innych spraw znalazłem w ten wyjątkowo długi weekedn chwilkę czasu by coś napisać… Muszę przyznać ze w międzyczasie trochę się wydarzyło .. Wygraliśmy jako Polska wspólnie z Ukrainą organizację mistrzostw Europy w piłce nożnej EURO 2012 .. miejmy nadzieję, że te obiecane autostrady i przede wszystkim stadiony jednak powstaną … Byłem ostatnio we Francji w Paryżu i mimo iż nie jestem fanem piłki nożnej chciałbym aby u nas były takie stadiony jak Stade de France .
Stadion Stade de France
Takich nam życze jak najwięcej …..
Muszę pochwaić Francuzów za bardzo duży postęp w języku angielskim… naprawde od ostatniego razu kiedy tam byłem bardzo się poprawiło
Mają też w pobliżu świetny park rozrywki Asterix – też właśnie brakuje mi takiego parku w Polsce z rolerkosterami, kolejkami, szalonymi karuzelami… może ktoś ma pomysł heheh … myślę, że biznes by się zwrócił tyle, że niestety inwestycja pochłania dużo pieniędzy … Spędziłem tam cały dzień i naprawdę się ubawiłem i zrelaksowałem… gorąco polecam Park Asterixa 30 km od paryża … Disnayland jest nudny a ten park naprawdę godny uwagi … Natomiast muszę przyznać, że niekompetencja pracowników SNCF pozostawia wiele do życzenia. Chodzi mi konkretnie o okienka kasowe i znajomość zasad związanych z biletami FIP (darmowe bilety na przejazy międzynarodowe dla presonelu kolejowego). Dopiero z Bułgarem pracującym dla SNCF udało mi się dogadać i sprzedał mi dopłatę do TGV relacji Paryż – Bruksela. Dzięki Bogu siła, wiedza i mądrość we Wschodniej Europie ! Swoją drogą na szczęście konduktorzy mieli pojęcie co to jest FIP. Chociaż najbardziej przyjaźni byli kolejarze z Belgii a najmniej Niemcy ! Też mam nadzieje że kiedyś w Polsce pojadę pociągiem Poznań – Warszawa z prędkością 320 km/h (no dobra zadowolę się chciażby 230 km/h)
To jest zwykły pociąg ICE relacji Bruksela MIDI – Kolonia (prędkość 280 km/h) czas jazdy 2 h. To jest przedział drugiej klasy a wygląda jak u nas biznesowy w Lechu !!! LOL No coż z koleją jesteśmy niestety daleko za murzynami …. (jakieś 30 lat w tył… )
Byłem także w Brukseli po drodze z Paryża i muszę przyznać , że się troszkę rozczarowałem bo byłem przekonany, że Bruksela jako stolica stolic i siedziba Komisji Europejskiej będzie jakoś wyglądać a tu tymczasem dwa światy. Wychodząc z dworca kolejowego Bruksela-MIDI widzimy ludzi sikających pod dworcem, pijących alkohol, a obok hotelu IBIS rudera … Natomiast idąc w głab centrum i dochodząc do bardziej nowoczesnej części miasta i budynków Komisji Europejskiej widzimy porządek i przepych… także dwa światy .. i jak widać w tej kwestii (porządku ) po tym co zobaczyłem w Brukseli stwierdzam, że Polska przewyższa ją nawet jeżeli chodzi o wizereunek i porządek, a przynajmniej w porównaniu z zachodem nie mamy się czego wstydzić bo u nich także zdażają sie miejsca obskurne i to nawet w Centrum Miasta, a także nieporządek.
To jest właśnie budynek Komisji Europejskiej w Brukseli i ta ładniejsza część miasta.
No cóż to tyle o moich ostatnich wojażach … A z innych kwestii to w sumie nic się nie zmieniło … A tak nawisem wczoraj był dzień Flagi Narodowej … a my dzisiaj mamy Święto Konstytucji III Maja , zawsze zastanawiałem się przy tym jak to jest z naszym i w tym moim patriotyzmem. Właściwie kiedyś go wogle nie miałem teraz tak jakbym miał… ale nie do końca… bo np. będąc w USA tęskniłem za otoczeniem, przyrodą , ziemią Polską , ale z drugiej strony słysząc i widząc pajacowanie i pomysły co niektórych polityków nóż mi się otwiera w kieszeni i w cale nie mam ochoty w tym kraju mieszkać…. po prostu wstyd mi za nich … ostatecznie też nie wiem bo lubię te zakątki naszego Kraju i raczej pewnie bym się nie wyprowadził a jeżeli to tak na pół roku i bym wrócił… Wiem też bo prowadziłem ostatnio dyskusję z różnymi ludźmi w trochę starszym ode mnie wieku , że nie rozumieją oni obecnego zachowania młodzieży zwłaszcza tej młodszej w kwestii patriotyzmu. Otóż czasy się zmieniły i dziś młodzi ludzie oczekują od Państwa, że da im podstawy do tego aby w tym Kraju żyć. Chcą zrobić karierę i zarobić pieniądze i niestety nie jest im to dane tutaj m.innymi przez brak reform gospodarczych (wprowadzenia podatku liniowego i zmniejszenia obciążeń pracodawców) i nie mają skrupułów aby wyjechać zagranicę i tam się oddać pracy. Część z nich wróci część nie … w każdym razie Politycy zrozumcie wreszcie, że młodzieży nie są potrzebne ideały sprzed lat i konserwatyzm a nowoczesność i wolność gospodarcza…. Oni wolą wybrać inny kraj nawet zrzec się obywatelstwa (chociaż przy obecnym wolnym przepływie siły roboczej i legalnym zatrudnienu w UE jest to zbędne), ale chcą żyć za normalne pensje takie jak na zachodzie…. Często ludzie zadają sobie pytanie dlaczego Amerykanie są takimi patriotami ? .. ano odpowiedź jest prosta … bo nie mieli u siebie żadnej wojny no i mają dobrobyt więc tam patriotą być łatwo… a u nas tylko ciągle świętujemy porażki i nie cieszymy się Polskością i wolnościa…. i jeszcze czasami rządzący pomysłami nas dobijają … Ehh rozpisałem sie w sumie bezsensu … w każdym razie przynajmniej możemy być dumni z rodaków których całay zachód chce zatrudnić i zrobić wszystko aby oni jednak kiedyś wrócili …. a jeżeli chodzi o mnie to ja muszę jeszcze w tej kwestii dojrzeć … bo narazie to różnie u mnie jest z tym patriotyzmem …. a teraz świętujmy III Maja niech żyej konstytucja i Trybunał Konstytucyjny i na szczęście niezawisłe jeszcze sądy w Polsce … Amen ! Acha i patriotyzmu nie da się nauczyć tak jak to proponuje Roman Giertych .. patriotyzm trzeba czuć … bo wiadomo, że Polak jest przekorny i jeśli się go będzie do czegoś zmuszać na pewno reakcja będzie odwrotna ….od zamierzonej …
01 kwietnia 2007 r.
Ten tydzień minął szybko … za szybko wogle ostatnio tygodnie mijają szybko nie wiem czy to z powodu tego iż więcej pracuję od czasu przejścia do ID czy nagle czas przyspieszył ale faktem jest, że niestety czas mija nieubłaganie… Napisałbym więcej o mojej pracy, ale niestety obowiązuje mnie tajemnica przedsiębiorcy … więc nie mogę nic więcej pisać … Z ciekawszych rzeczy to wymieniłem sobie HDD w laptopie na 100 GB z 7200 MRP, a poprzednią 40 GB zrobiłem jako dysk zewnętrzny na USB. W tym miejscu szczególne podziękowania dla mojego kolegi Roberta S., który załatwił to taniej na swoją firmę dzięki czemu zaoszczędziłem jakieś 100 zł
. Tak wogle dzisiaj poszedłem do spowiedzi coś mnie jakoś natchnęło w końcu Wielki Tydzień — chyba się nawrócę
Trochę się w sumie bałem bo nie byłem rok u spowiedzi a tych grzechów troszkę się nazbierało hihi. Ale jak widać Bóg spojrzał łaskawie i w sowim miłosierdziu udzielił mi przebaczenia. Oprócz tego zainspirowany Analizą SWOT, którą pisałem dla mojej kochanej siostrzyczki bliźniaczki Magdy z Wawy cmok
hihi pozstanowiłem napisać Analizę SWOT bycia kawalerem. Tych co nie wiedzą co to SWOT odsyłam do książek z Marketingu natomiast w skrócie jest to analiza otoczenia zewnetrznego oraz wewnetrznych uwarunkowań. (mocne strony, słabe strony , sznase i zagrożenia) to tak trochę prymaprylisowo … hhihiihh
| Mocne Strony | Słabe Strony |
| - brak zobowiązań - brak konieczności tłumaczenia się np. dziewczynie gdzie się było i z kim - imprezy, piwo, mecze itp… - odpowiedzialność tylko za siebie - można spotykać się z kim chce, kiedy się chce i ile razy się chce. - dużo czasu dla siebie i na swoje hobby i pasje - więcej czasu dla przyjaciół - komfort psychiczny ( brak zmarwteiń problemami drugiej osoby i innymi takimi … jak to w związku bywa). |
- brak możliwości rozmowy o problemach z bliską osobą kiedy już wszyscy nawet przyjaciele zawiodą.. - destablilizacja uczuciowa, chłodność - dziwaczenie na straość… - brak uczuć do stałej osoby (nikt na Ciebie nie czeka , nikt cie nie kocha, czujesz się niepotrzebny itp itd.) |
| Szanse | Zagrożenia |
| - swoboda w działaniu - niezależność - mobilność - możliwość znalezienia dobrej pracy (dzięki niezależności i jej pełnym poświęceniu, a także możliwością zmiany miejsca otoczenia) - oszczędności (zmniejszenie kosztów na komórki sms, prezenty itp itd ..), a jeżeli już wydajemy pieniądze to tylko na siebie.. - Różnorodność, oczywiście mamy ten przywilej że możemy co impreze zmieniać partnerki - łatwość zmiany trybu życia |
- samotność - depresja i lęki - brak opieki na starość - w przyszłości brak pomocy duchowej i materialnej. (można liczyć tylko na siebie). |
Może kiedyś zrobie analizę bycia z żoną itp ale to kiedyś… zresztą małżeństwo może być super pod warunkiem, że obydwie strony idą na kompromisy oraz że jest to związek oparty na partnerstwie i zdrowym rozsądku… Nie będę tutaj też robił dalszej oceny tego co powyżej.. poprostu zawsze istnieją z Mikroekonomii tzw. “koszty alternatywnych korzyści … ” albo ”koszty utraconych korzyści” czyli mówiąc krótko i kolokwialnie ”coś za coś”, a wybór i tak należy do Ciebie … konsekwencje tego wyboru zresztą sam poniesiesz…..
25 marca 2007 r.
Ten weekend był spokojny, nareszcie wypocząłem chciaż byłem na imprezie u mojego ojca z okazji imienin … Zjechała się cała rodzinka i trochę się pogadało przy koniaczku o pierdołach… ale takie oderwanie od rzeczywistości spraw codziennych jest raz na jakiś czas mile widziane i dobrze bo przyszły tydzień szykuje się w pracy ciężki i z nadgodzinami bo jest tyle tematów a tak mało czasu
( Ponadto zadzownił do mnie od 2 lat niesłyszany mój kumpel KaczoR. Okazało się , że sie hajta w lipcu .. no cóż wszyscy na około się żenią itp itd .. coraz mniej kumpli do imprez … ehh a ja coraz bardziej zaczynam się skłaniać ku byciu kawalerem.. hmm kiedyś byłem romantykiem teraz czasami bywam zbyt bardzo kalkulującym na zimno realistą…. chociaż nie powiem, że potrafię się zakochać i jak mi odbije to na całość.. poprostu jakoś sceptycznie zacząłem podchodzić do kobiet … nie wiem czemu ale tak jakoś … jest ale może się zmieni w przyszłości .. zresztą mam taką nadzieję … a teraz muszę chyba troszkę odpocząć… od tych wszystkich związkowych zawiłości swatań i innych takich … Pozatym jakoś dziwnie zaczynam zgadzać się z poglądem jako, że kończyłem szkołę ekonomiczną, że kobieta jest to inwestycja o ujemnej stopie zwrotu … coś wtym jest … No nic dosyć tego cynizmu i pesymizmu… i tak będę romantykiem …. hihi
18 marca 2007 r.
Niestety dzisiaj zapłaciłem 6 zł podatku od marzeń za 3 zakłady w totka.. no mogłem wygrac 20 mln. heh jednak w kasynie mam większe szczęście chociaż mój dar jasnowidzenia jeżeli chodzi o kolor czerwone czarne w ruletce też ostatnio zawodzi … Czyżbym jednak miał mieć szczęście w miłości … skoro nie w pieniądzach … hmm no cóż uwidzimy ….
17 marca 2007 r.
Zainspirowany blogami znajomych w chwili słabości naszła mnie ochota na stworzenie bloga gdyż czasami mam wielką ochotę coś światu przekazać. I tak to uroczyście w dniu 17 marca A.D. 2007 inauguruje mój blog. Bedę tutaj pisywał czasami klika razy do roku gdyz z natury jestem leniwy, a pozatym nie mam czasu. Wszelkie uwagi czy sugestie oraz komentarze możesz przesyłać za pośrednictwem formularza w Kontakcie.
Na początek parę zdjęć mnie i moich znajomych

Tak to własnie ja we własnej osobie jako myśliciel romantyk
Czasami zdarza mi się być uduchowionym własnie wtedy gdy mam natchnienie to tak wyglądam …

A tutaj ja z moim przyjacielem Davem z Wrocławia oraz jego już byłą laską Kasią w Toscani. Swoją drogą był to świetny wyjazd w majowy weekend 2005 roku. Zresztą Dave jest podróżnikiem z zamiłowania i można to hcyba zaliczyć do jego pasji… Zresztą o nim nie raz tu jeszcze bedzie.

Grudzień 2006 roku na Słowacji w Bratysławie – ja z moimi kamaratami czyli Romanem i Aśką. Romana poznałem podczas pracy w USA via Camp America natomiast Asię na studiach tak się jakoś stało, że ich połączyła miłość no a mnie przyjaźń z nimi. Tak nawisem w Bratysławie mają wspaniałe klubu i jak narzie jescze tani alkohol. także zawsze jest tam świetna impreza.

A tutaj ludzie z którymi na codzień pracuje czyli załoga Wydziału Informatyki z Oddziału regionalnego w Poznaniu oraz z Centrum kierowania Przewozami w Warszawie ze spółki PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. na wspólnym wypadzie do Angli. Wtedy byłem pracownikiem IR Poznań teraz od 1 lutego jestem w ID Warszawa, ale chodzą słuchy, że ma powstać Centralne Biuro Informatyki także być może od 1 kwietnia będziemy i tak w jednym Biurze. Swoją drogą to świetnie się z nimi pracuje jest dużo humoru i śmiechu w szczególności w wykonaniu Eli.
Copyright by Adam Smyczyński 2008
Nick i e-mail są polami obowiązkowymi. E-mail nie jest udostępniany osobom trzecim.